pixel
Back arrow icon Przejdź do dziennika budowy użytkownika

Marcin

Marcin
Marcin avatar

Przyłącza

Problemy z PSG Niedawno...

Problemy z PSG Niedawno użalałem się na sklep, który nie daje znać, co z naszą reklamacją, a dziś chciałem opisać Wam sytuację, która nas spotkała w związku z przyłączem gazowym. Historia jest z morałem, więc mimo tego, że ciut przydługawa, warto doczytać do końca ;) Na początku 2016 roku wystąpiliśmy o warunki przyłączenia do sieci gazowej. Kierownik gazowni na podstawie mapy ustalił długość przyłącza - 39m. Warunki zostały wydane z taką długością i wskazaniem opłaty za przyłącze. Na początku 2017 roku podpisaliśmy umowę z gazownią o wykonanie przyłącza. W maju przyjechała projektantka rozeznać teren i zaprojektować trasę przyłącza. Podobno wyszło jej 41m, ale nikt nas nie poinformował o zmianie długości przyłącza i o możliwości wypowiedzenia umowy. Umowa stanowi, że w sytuacji zmiany długości przyłącza będziemy o tym poinformowani pisemnie i mamy 7 dni na ewentualne wypowiedzenie umowy. W czerwcu zrobili nam przyłącze. Wysłana została faktura za 39m przyłącza. Jakiś czas temu dostaliśmy pismo z informacją, że wyszło im jednak 43m i mamy teraz dopłacić prawie 400 zł. Zmierzyliśmy długość przyłącza i jest 39m. Żona wystosowała pismo do oddziału PSG w Krakowie, bo Rzecznik Praw Konsumenta i Urząd Regulacji Energetyki twierdzą, że nikt w tej sytuacji nie ma prawa żądać od nas dodatkowych pieniędzy, bo podpisaliśmy umowę, w której wyraźnie była wskazana kwota do zapłaty. Nawet jeśli długość przyłącza uległa zmianie, to powinni przestrzegać zapisów umowy i poinformować nas o tym odpowiednio wcześniej, a tego nie zrobili. Zostaliśmy wezwani na wyjaśnienia do gazowni, pod którą podlegamy. Kierownik gazowni twierdził, że projektantce wyszło 41m, do tego dochodzi 2m lagi wystającej z ziemi, której oni nam nie doliczyli ("bo raz się dolicza a raz nie" - tak, dokładnie to usłyszeliśmy, gdy go spytaliśmy, dlaczego nas nikt nie poinformował, że dolicza się to, co wystaje z ziemi!). Tylko, że nam z mierzenia metrem wychodzi 39m! Najprawdopodobniej na mapach gazociąg jest zaznaczony w innym miejscu niż w rzeczywistości i stąd ta różnica długości. Mało tego, kierownik gazowni stwierdził, że przez 20 lat nikt mu się nie sprzeciwił i wszyscy płacili, jeśli po fakcie PSG zażądała wyższej opłaty za przyłącze niż stanowiła o tym umowa. Oczywiście powiedzieliśmy, że nie zapłacimy za te dodatkowe metry, które im wyszły po fakcie, bo to ich błąd. W oczach kierownika gazowni widzieliśmy ogromną złość (a nawet więcej niż złość - mało nas nie pożarł), ale w tej sytuacji to my mamy rację. Kilka dni po tym, jak zostaliśmy wezwani do gazowni, pod którą podlegamy, żona otrzymała maila z informacją, że ta dodatkowa kwota (400 zł) została anulowana. Czytajcie uważnie umowy i jeśli nie jesteście pewni czy ktoś ma prawo wymagać od Was zapłacenia za coś dodatkowych pieniędzy, kontaktujcie się z Rzecznikiem Praw Konsumenta, tam uzyskacie wszystkie niezbędne informacje. Niestety podczas budowy domu często zdarzają się takie sytuacje, więc warto znać swoje prawa i o nie walczyć. Ja wiem, że te 400 zł to nie są jakieś duże pieniądze w skali inwestycji, ale na ulicy też nie leżą, tylko trzeba na nie ciężko pracować, dlatego postanowiliśmy, że nie odpuścimy. Jak widać warto, bo ostatecznie nie musieliśmy wydawać tych pieniędzy. A jak wiadomo grosz do grosza... ;)    

22 komentarze

Iwona Avatar

Iwona

10 październik 2017, 14:32

Popieram to co zrobiliście tylko nerwów i czasu straciliśmy na załatwienie tej sprawy ale tak to bywa czasami z tymi mediami .
Marcin Avatar

Marcin

10 październik 2017, 14:50

Trochę się zdenerwowaliśmy, nie przeczę. Napisanie Pisma zajęło żonie pół godziny, dłużej próbowała się dodzwonić do PSG, by tę sprawę wyjaśnić, ale nikt nie raczył odebrać telefonu, no bo po co, przecież telefon dzwoni nie po to, żeby go odbierać. No i trochę czasu trzeba było stracić na wizytę w gazowni. Summa summarum, więcej byśmy stracili płacąc te 400 zł.
Damian Avatar

Damian

10 październik 2017, 15:47

Bardzo dobra reakcja ;)
Marcin Avatar

Marcin

10 październik 2017, 17:15

A co, nie będzie sobie z nami PSG pogrywać. Inwestor nie zawsze jest na tej gorszej pozycji ;)
Ola Avatar

Ola

10 październik 2017, 17:26

Jednak czasmi warto włączyć o swoje...
Ola Avatar

Ola

10 październik 2017, 17:26

Walczyć* moj słownik zmienia słowa.....
Marcin Avatar

Marcin

10 październik 2017, 17:30

Dokładnie, warto. Tym bardziej, że ludzie z PSG świadomie złamali postanowienia umowy myśląc, że nie będziemy się sprzeciwiać zapłaceniu dodatkowej kwoty. Tymczasem nie, ktoś czyta umowy i nie chce być oszukanym. Bo to naszym zdaniem było oszustwo, że nie policzono nam dokładnie kosztów i jeszcze próbowano wmówić, że przyłącze jest dłuższe niż w rzeczywistości. Ale na nasze zaproszenie, by przyjechali zmierzyć razem z nami nikt nie odpowiedział. Wycofali się po prostu ze swoich roszczeń wiedząc, że w terenie wszystko wyjdzie.
Ania Avatar

Ania

10 październik 2017, 18:15

Nie ma co odpuszczać. Ja też bym walczyła żeby nie zapłacić. JA mam podobną sytuację z wynajmem szalunków. Miał Pan wypożyczyć na 220 mkw i okazało się że dał za mało elementów. Oczywiści też chciał za to kasę.
Marcin Avatar

Marcin

10 październik 2017, 18:20

No właśnie, na każdym kroku tak jest, że ktoś próbuje ugrać coś więcej. Czasem chciałoby się podchodzić do drugiego człowieka jak do uczciwego, ale nie da się, bo wystarczy chwila nieuwagi i już ktoś wyciąga rękę po więcej pieniędzy. Ale to było do przewidzenia. Wiecie, co nam powiedział geodeta przy tyczeniu domu? Ponoć w budowlance jest takie powiedzonko: "Kto się buduje, tego się nie żałuje". To już wiecie, dlaczego wszystko jest tak drogie ;)
Monika Avatar

Monika

10 październik 2017, 19:52

Bardzo dobrze zrobiliscie walcząc o swoje. Co Was interesuje ze nie doliczyli sobie wystającego odcinka przy wycenie... ich strata. U nas wykonawca podniósl sobie o 5000zl za robocizne po zalaniu stropu nad parterem... Tez mnie to wkurzylo bo tez mielismy umowe na daną kwotę do konca stanu surowego... Ale co z tego... Oczywiscie za fundamenty biorą najwiecej a na koniec zostaje najmniej do zaplaty... Stwierdzil ze sobie zle przeliczyl, ze spedzil u nas 2tygodnie wiecej niz sobie zaplanowal i albo mu teraz doplacimy te 5tysiecy albo nie zaplacimy i sie zabiera i nie robi juz gory bo na tym nie wyjdzie. No a my co... wrzesien...gdzie teraz firme znajdziemy jeszcze za taką kwote ktora pozostala do zaplaty jemu... Postawil nas pod murem...
Marcin Avatar

Marcin

10 październik 2017, 20:17

O kurcze, to nasze 400 zł przy tym, to był pikuś. Nawet nie pomyślałbym, że ktoś tak może robić. Przecież po to wycenia budowę i podpisuje umowę, żeby sobie dobrze wyliczyć. Ciekawe czy jakby spędził u Was 2 tygodnie mniej i okazało się, że za dużo policzył za Wasz do, to by oddał te pieniądze? Mam nadzieję, że takie cwaniaki kiedyś się porządnie natną.
michalg12 Avatar

michalg12

11 październik 2017, 09:39

Monika a spisaliscie umowe? Comando brawo za czytanie umowy ze zrozumieniem, firmy tak postępują i oszukują klientow, bo z gory zakładają że nikt do umowy nie zagląda.
Marcin Avatar

Marcin

11 październik 2017, 09:43

Ale nie z nami takie numery! ;)
ETŚK Avatar

ETŚK

11 październik 2017, 20:51

Dużo osob nie czyta umow i to duzy błąd
Marcin Avatar

Marcin

12 październik 2017, 06:17

Albo dostają umowę do podpisania bez możliwości jej wcześniejszego przeczytania, bo każdemu się spieszy. I po fakcie wychodzą wtedy różne kwiatki.
Agnieszka Avatar

Agnieszka

12 październik 2017, 15:41

400 zł to może nie majątek w perspektywie budowy domu, ale od takich drobnych niby kwot potem zbierają się tysiące. Ciekawe ile zarobili przez te 20 lat naciągając ludzi...
Marcin Avatar

Marcin

12 październik 2017, 15:49

Wychodzę z tego samego założenia Aga, bo każdy mógłby do nas po fakcie przysyłać jakieś pisemko z informacją, że mamy im zapłacić o kilkaset złotych więcej, bo się pomylili przy obliczeniach. Tym sposobem nie byłoby to już tylko 400 zł. Najwyraźniej PSG wychodzi z założenia, że inwestor ze strachu zapłaci. A przynajmniej takie wrażenie sprawiał kierownik naszej gazowni. Na jego nieszczęście, my się nie boimy ;) Nic to, że w razie czego, w gazowni już nic nie załatwimy, dopóki on jest kierownikiem i ma na w pamięci.
michalg12 Avatar

michalg12

12 październik 2017, 15:54

Dobrze, że masz piec zapasowy, bo chyba ewentualnej awarii gazu szybko nie przyjdą naprawić, a już na pewno będziecie na końcu listy ;P ale taka obywatelska postawa warta jest nawet grzania awaryjnym kominkiem ;) czego oczywiście Wam nie życzę ;)
Marcin Avatar

Marcin

12 październik 2017, 16:09

Haha :D Umowę na doręczanie gazu mamy z PGNiG, ale to są spółki powiązane, więc kto wie czy nie będziemy na końcu listy. Awaryjnego pieca na razie nie montujemy, bo szkoda kasy. Może w razie czego przez kilka dni koza nas ogrzeje, żebyśmy nie zamarzli ;)
Agnieszka Avatar

Agnieszka

12 październik 2017, 17:38

Przy kozie będzie się trzeba tulić do siebie i przynajmniej będzie romantycznie :D
Marcin Avatar

Marcin

12 październik 2017, 18:07

Z pewnością klimat przy kozie będziemy mieć ;)
Comments form avatar

 

Zobacz również

Ostatnie wpisy użytkownika

Avatar

Otoczenie domu

I mogę się już pochwalić!

Jak teraz wytrzymać ten czas, aż wokół będzie wszystko ładnie wyrównane, wyrośnie trawa i będzie moż...

Comment icon15

Avatar

Tynki zewnętrzne

Powoli, ale wreszcie ruszyło do przodu.

Zaczynamy kłaść tynk na elewacji :) Po dzisiejszym dniu zostały zagruntowane dwie ściany domu. Oby p...

Comment icon13

Avatar

Montaż drzwi

Dziś się trochę poużalam. Zamontowaliśmy drzwi...

Dziś się trochę poużalam. Zamontowaliśmy drzwi firmy KMT. Wzięliśmy te Plus Passive, bo myśleliśmy, ...

Comment icon14