pixel
Back arrow icon Przejdź do dziennika budowy użytkownika

Marcin

Marcin
Marcin avatar

Ogrzewanie

Podzielę się z Wami swoim wczorajszym...

Podzielę się z Wami swoim wczorajszym "odkryciem". Jak wiecie, mamy w domu fajny piecyk, z którego można by już korzystać. Ale nie pomyśleliśmy wcześniej, że trzeba zaopatrzyć się w drewno i je wysezonować. Na kilka krótkich paleń wzięliśmy parę kawałków drewna od znajomego. Później trzeba było kupić już coś swojego. Niestety w ogłoszeniach każdy zapewnia, że sprzedawane przez niego drewno jest sezonowane. Przyjeżdżacie na miejsce, a ono wygląda niemal jak wczoraj ścięte. Wzięliśmy raz 2 worki na spróbowanie, bo pani zapewniała, że ma 1,5 roku, więc uznaliśmy, że może się nada,  ale palić się nie chce i znowu jesteśmy bez drewna. Wtedy przeczytałem, że do kominków i piecyków bardzo dobrze nadaje się brykiet drzewny. Postanowiłem kupić 20kg i wypróbować. Wczoraj użyłem go pierwszy raz i przyznam, że jest to rewelacyjna alternatywa dla drewna. Dość długo się pali, w ogóle nie smoli (w przeciwieństwie do drewna) i łatwo go rozpalić. Myślę, że dopóki nie będziemy mieć własnego drewna do piecyka, które faktycznie będzie wysezonowane, to brykiet uratuje ciepłą atmosferę w naszym domu ;)       

17 komentarzy

Monika Avatar

Monika

14 październik 2017, 06:54

Bardzo ciekawie się prezentuje... przypomina mi chałwę :) a jak jeszcze dobrze sie nim pali no to nie ma co sie zastanawiac:)
Iwona Avatar

Iwona

14 październik 2017, 06:57

No to się , też coś od Ciebie dowiedziałam choć nie mamy piecyka w domu tylko piec to ,też się z mężem zastanawialiśmy czy nie wypróbować tez palić brykietem w piecu .
Marcin Avatar

Marcin

14 październik 2017, 07:12

Monika, teraz też mi się chałwa skojarzyła :D Jakoś wcześniej nie przyszło mi to do głowy. Iwa, brykiet jest dość kaloryczny, bo ponoć jego 1,5 tony odpowiada 1 tonie węgla. W dodatku jest ekologiczny, bo ma zaledwie 5% wilgotności. Tona brykietu to jest koszt około 600 zł, więc też znacznie taniej niż węgiel. Wypróbujcie sobie, bo może warto ;)
Iwona Avatar

Iwona

14 październik 2017, 07:21

Dziękuję spróbujemy i my :)
Ola Avatar

Ola

14 październik 2017, 10:30

Ja pokaże tacie ten wpis może będzie zainteresowany:) i spróbujemy... My za tone węgla płacimy 780 zl .Gdzie to kupiłeś?
Marcin Avatar

Marcin

14 październik 2017, 10:34

To i tak tani węgiel kupujecie, bo u nas ceny są już powyżej 800 zł. W dodatku na składach pustki. Teść na węgiel czekał chyba z 3 miesiące. Ja kupowałem w Castoramie, bo natknąłem się na blog jakiegoś gościa, który opisywał różne rodzaje brykietów i stwierdził, że z marketowych najlepsze są w Castoramie. Mnie się to bardzo spodobało. Tym bardziej, że nie mogę nigdzie kupić drewna prawdziwie sezonowanego z niską wilgotnością.
Ania Avatar

Ania

14 październik 2017, 11:16

no i macie Comando przy tym brykiecie większy chyba porządek. Każdy brykiet jest osobno zapakowany? I dość mało miejsca zajmuje
Marcin Avatar

Marcin

14 październik 2017, 11:22

Właśnie nie, brykiet jest pakowany po 12 kostek, ten, który ja kupiłem. Sypie się z niego, bo w końcu on jest zrobiony z trocin. Popiół zostaje podobnie jak po drewnie. Akurat pod względem czystości nie ma różnicy czy drewno, czy brykiet. Ale i tak w kozie nie palimy codziennie, więc nie przeszkadza nam to, na razie, no chyba, że uczynimy kozę takim faktycznie wspomagaczem ogrzewania gazowego, a nie tylko ozdobą salonu ;)
Ania Avatar

Ania

14 październik 2017, 11:27

a macie rozprowadzone ciepło z kozy na inne pomieszczenia?
Agnieszka Avatar

Agnieszka

14 październik 2017, 11:30

Nie widziałam na żywo jeszcze takiego brykietu, ale Twój post mnie nim zainteresował.
Marcin Avatar

Marcin

14 październik 2017, 11:54

Ania, nie robiliśmy rozprowadzenia. Teraz trochę żałujemy, bo można było zrobić do dwóch pokoi na poddaszu. Myśmy w ogóle chcieli kominek z płaszczem wodnym, ale architektka nam odradziła. Stwierdziła, że zrobimy sobie kotłownię z salonu, sufit będzie czarny. Rozprowadzenia ciepła też nam nie proponowała, o twierdziła, że przy tych wylotach ściany będą czarne. Posłuchaliśmy i chyba niesłusznie. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na kozę, bo skoro nie robiliśmy płaszcza wodnego, to szkoda nam było wydawać pieniędzy na kominek, który jest od kozy znacznie droższy. W dodatku miała ona tylko stać i ładnie wyglądać, ale za bardzo nam się spodobało palenie w niej, żeby była nieużywana ;) Agnieszka, fajna sprawa z tym brykietem. Ja pierwszy raz zobaczyłem go na bilbordzie reklamującym jakiś market. Później żona przeczytała w instrukcji obsługi naszej kozy, że można w niej palić brykietem drzewnym. Stwierdziliśmy, że warto wypróbować, bo i tak nie mamy drewna, które by się nadawało do palenia. Po jednym paleniu jestem bardzo na tak. Zobaczymy później, zostało tego prawie 20 kg, to można go przetestować.
Ania Avatar

Ania

14 październik 2017, 12:22

rodzice mają w pionie rozprowadzenie z komina do 4 pokoi (po 2 pokoje na 1 i 2 pokoje na 2 piętrze) i był to strzał w dziesiątkę. Ściany rzeczywiście są trochę bardziej brudne przy wylocie, ale przy założeniu że co cztery lata maluje się ściany na nowo nie jest to uciążliwe.
Marcin Avatar

Marcin

14 październik 2017, 12:35

I właśnie z tego powodu żałujemy, że nie daliśmy rozprowadzenia. Zresztą teraz są farby, które z powodzeniem można zmywać, więc pewnie nie byłoby problemu. Ale teraz już nic nie zrobimy.
Ania Avatar

Ania

14 październik 2017, 14:16

To przynajmniej koza oko będzie cieszyć i dawać niepowtarzalną atmosferę. Pewni jak ktoś do Was przychodzi to jest efekt WOW że koza może być taka ładna. Ja nie chciałam mieć kominka i nie zrobiłam komina na spaliny a teraz jak zobaczyłam tą Waszą kozę to żałuje.
Marcin Avatar

Marcin

14 październik 2017, 14:18

Tak, znajomi, gdy słyszą, że mamy kozę zamiast kominka, są lekko zdziwieni. Jak nas odwiedzają i widzą ją na żywo, są jeszcze bardziej zdziwieni. Mało kto wie, że są takie nowoczesne kozy. Raczej każdemu to urządzenie kojarzy się z takim starym, żeliwnym piecykiem na 4 nogach.
Ania Avatar

Ania

14 październik 2017, 14:44

Dokładnie tak jest. Ja jak zobaczyłam Waszą to też oczy przecierałam ze zdziwienia. Nawet dzwoniłam w czwartek do projektanta i pytałam czy potrzebny jest osobny komin.
Marcin Avatar

Marcin

14 październik 2017, 15:49

A nic się już nie da zrobić, żebyście jednak mieli taką kozę w salonie?
Comments form avatar

 

Zobacz również

Ostatnie wpisy użytkownika

Avatar

Otoczenie domu

I mogę się już pochwalić!

Jak teraz wytrzymać ten czas, aż wokół będzie wszystko ładnie wyrównane, wyrośnie trawa i będzie moż...

Comment icon15

Avatar

Tynki zewnętrzne

Powoli, ale wreszcie ruszyło do przodu.

Zaczynamy kłaść tynk na elewacji :) Po dzisiejszym dniu zostały zagruntowane dwie ściany domu. Oby p...

Comment icon13

Avatar

Montaż drzwi

Dziś się trochę poużalam. Zamontowaliśmy drzwi...

Dziś się trochę poużalam. Zamontowaliśmy drzwi firmy KMT. Wzięliśmy te Plus Passive, bo myśleliśmy, ...

Comment icon14